Zjawisko „quiet quitting” stało się symbolem pokolenia, które przestało „umierać za pracę” i zaczęło świadomie ograniczać zaangażowanie, chroniąc się przed presją wyników, nadmierną produktywnością i niepewnością ekonomiczną. Dziś coraz częściej mówi się o „shift sulking” – sytuacji, w której pracownicy przychodzą do biura zmęczeni, sfrustrowani i emocjonalnie wyczerpani, zanim jeszcze rozpoczną pracę. Co stoi za tym trendem, jak się przejawia i co mogą zrobić liderzy, by go zatrzymać?
Czym jest shift sulking?
Termin „shift sulking” wprowadziła Silvija Martincevic, dyrektorka generalna platformy Deputy. Powstał z połączenia słów „shift” (zmiana w pracy) oraz „sulking” (dąsanie się, bierne okazywanie niezadowolenia). Opisuje stan pracowników fizycznie obecnych w pracy, lecz emocjonalnie w nią niezaangażowanych. Wykonują obowiązki z irytacją i znużeniem, stając się coraz bardziej wycofani, drażliwi i mniej odporni na stres. Nie mają przy tym oporów, by okazywać, że woleliby być gdziekolwiek indziej.
Warto podkreślić różnicę między zjawiskiem „shift sulking” a wypaleniem zawodowym, rozumianym jako przewlekły stan emocjonalnego wyczerpania i cynizmu wynikający z długotrwałego stresu w pracy. „Shift sulking” stanowi raczej wczesny sygnał ostrzegawczy lub przejaw narastającego zmęczenia, który zignorowany, może z czasem prowadzić do wypalenia.
Kogo dotyka to zjawisko?
„Shift sulking” najczęściej obserwuje się wśród osób zatrudnionych w systemie zmianowym, w obsłudze klienta lub w zawodach wymagających stałego kontaktu z ludźmi. To środowiska, w których presja, tempo pracy i oczekiwania tworzą mieszankę sprzyjającą frustracji i narastającej niechęci.
Najbardziej dotknięte tym zjawiskiem są młodsze pokolenia – przedstawiciele generacji Z i millenialsi. Dla wielu z nich praca przestaje być źródłem satysfakcji czy rozwoju, a staje się sposobem na przetrwanie w niepewnych czasach.
Problem nie ogranicza się jednak do najmłodszych pracowników. Coraz częściej dotyka również osoby pracujące za stawkę godzinową czy łączące kilka etatów, a także specjalistów zmuszonych do ciągłego podnoszenia kwalifikacji, by sprostać wymogom rynku.
Jednym z najbardziej niepokojących aspektów „shift sulking” jest jego zdolność do rozprzestrzeniania się niczym emocjonalna infekcja. Zniechęcenie jednostek obniża morale zespołu, wywołując efekt domina – mniejsze zaangażowanie, pogorszenie współpracy i stopniowy spadek efektywności całej organizacji.
Dlaczego pracownicy przychodzą do pracy zmęczeni?
Źródłem „shift sulkingu” nie jest lenistwo ani roszczeniowość, lecz reakcja na chroniczny stres, przeciążenie i utratę poczucia wpływu. Jak zauważa psycholożka dr Rosenna Bakari, za tym stanem stoją przede wszystkim:
nadgodziny i nieprzewidywalny grafik,
zaburzona równowaga między pracą a życiem osobistym,
nadmierne obciążenie obowiązkami,
brak uznania, informacji zwrotnej i realnych perspektyw rozwoju,
stały kontakt z wymagającymi klientami,
niestabilność zatrudnienia,
ograniczony czas na odpoczynek.
W takich warunkach pracownicy pojawiają się w biurze już emocjonalnie przygaszeni i zrezygnowani, zanim jeszcze rozpoczną swoje obowiązki. Kolejne zmiany, nowe wymagania i brak przestrzeni na regenerację sprawiają, że nastroje zaczynają dominować nad kompetencjami, a zespoły stopniowo tracą zapał.
Jak zatrzymać falę shift sulkingu w pięciu krokach?
„Shift sulking” nie zniknie samoistnie. To wyzwanie, które liderzy mogą potraktować jako impuls do budowania bardziej zaangażowanych i odpornych zespołów. Warunkiem jest jednak świadome działanie całej organizacji.
Oto 5 kluczowych działań:
diagnoza źródeł przeciążenia – identyfikacja czynników najbardziej obciążających pracowników, takich jak chaotyczny grafik, nadmiar obowiązków czy poczucie braku sensu wykonywanych zadań,
przewidywalność i autonomia – wprowadzenie stałych harmonogramów, elastycznego planowania oraz możliwości współdecydowania zespołu o priorytetach,
otwarta komunikacja i feedback – regularne rozmowy, konstruktywna informacja zwrotna i docenienie wysiłku każdego pracownika,
wsparcie strukturalne – działania HR wzmacniające poczucie bezpieczeństwa, dostęp do pomocy psychologicznej oraz przejrzyste zasady wynagradzania,
przywrócenie sensu pracy – wyznaczenie konkretnych celów, współodpowiedzialność za wyniki i świadomość, że codzienna praca służy większej sprawie.
„Shift sulking” nie jest oznaką buntu, lecz sygnałem, że pracownicy potrzebują wsparcia, stabilności i uwagi. Jeśli organizacje dostrzegą w nim wezwanie do zmiany, może stać się punktem zwrotnym w budowaniu kultury pracy, w której każdy ma poczucie sensu i przestrzeń do rozwoju.




