Premium

Materiał dostępny tylko dla Subskrybentów

Nie masz subskrypcji? Dołącz do grona Subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Jesteś Subskrybentem? Zaloguj się

X
Następny artykuł dla ciebie
Wyświetl >>

Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista banku Pekao: „Konsumenci w Polsce są bardziej wyczuleni na inflację niż w innych krajach europejskich"

· · 4 min
Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista banku Pekao: „Konsumenci w Polsce są bardziej wyczuleni na inflację niż w innych krajach europejskich"

O źródłach, skutkach i prognozach inflacji w Polsce mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista banku Pekao. Rozmawia Lidia Zakrzewska.

Wywiad jest częścią badania jakościowego „Drożyzna, recesja i stagflacja pod lupą ekonomistów”, którego wyniki zostaną przedstawione w nadchodzącym 16 numerze ICAN Management Review.

Rok 2022 powitał nas inflacją rzędu 8,6%. W maju bieżącego roku poziom inflacji w Polsce przekroczył próg 13% (13,5%), a w kolejnym miesiącu wyniósł aż 15,6%. Czego możemy spodziewać się w kolejnych miesiącach 2022 roku?

Bardzo prawdopodobne jest, że zbliżamy się do maksimum tego wskaźnika w okolicach 16% r/r. Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach osiągniemy pewne spłaszczenie trendu, a potem inflacja zacznie spadać.

Jaka jest geneza obecnej inflacji? Gdzie szukać jej źródeł?

Obecna inflacja to zjawisko globalne. Najpierw pojawiła się jako jednoczesny efekt odłożonego popytu z czasów pandemii oraz stymulacji fiskalnej. Teraz doszły czynniki geopolityczne, a więc skutkująca wzrostami cen surowców wojna na Ukrainie. Oczywiście jest w polskiej inflacji komponent stricte lokalny związany z siłą ożywienia gospodarczego czy sytuacją na rynku pracy (druga najniższa stopa bezrobocia w UE), jednak te lokalne czynniki nie decydują o jej poziomie.

Jakie mogą być następstwa obecnej sytuacji makroekonomicznej?

Kosztowy/podażowy charakter ostatnich wzrostów inflacji powoduje, że trudno z nią walczyć za pomocą polityki monetarnej. Inflacja tego typu bardzo mocno jednak obciąża dochód rozporządzalny i może prowadzić do schłodzenia popytu konsumpcyjnego, a nawet recesji.

Czy obecne wskaźniki makroekonomiczne oznaczają nadejście recesji i stagflacji? Jak i czy możemy jej zapobiec?

Wiele tzw. miękkich wskaźników już jest na poziomach recesyjnych (przede wszystkim mowa tu o wskaźnikach sentymentu konsumenckiego). Wskaźniki twarde (produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna czy zatrudnienie) dopiero zaczynają się pogarszać. Nie jestem pewien, czy banki centralne chcą obecnie przede wszystkim zapobiec recesji, czy raczej walczyć z inflacją. Myślę, że problemem numer jeden jest jednak inflacja, ale walka z nią może właśnie skutkować recesją.

Ernest Pytlarczyk

Główny ekonomista i dyrektor zarządzający w banku Pekao

Jaki wpływ wywiera inflacja na poszczególne branże, w jakich obszarach może okazać się szczególnie dokuczliwa?

Najbardziej dotknięte będą branże energochłonne, bo właśnie taka jest natura tej inflacji. Potem branże importochłonne ze względu na osłabienie kursu złotego.

Czy obecna sytuacja makroekonomiczna może odbić się na poziomie inwestycji?

Oczywiście. Firmy widzą ryzyko recesji i spadku popytu. Dodatkowo dochodzi kwestia trudności z oszacowaniem kosztów projektów inwestycyjnych, czy wreszcie rosnące stopy procentowe.

Jakich działań oczekuje pan od NBP i rządu, aby zahamować inflację?

NBP robi to, co inne banki w regionie – podnosi stopy procentowe. Zresztą poziom stóp w krajach naszego regionu, jak i ich trajektoria są podobne. NBP podnosi stopy, aby chłodzić gospodarkę, bo jednak element presji popytowej jest cały czas czynnikiem proinflacyjnym, ale robi to też, aby dostarczyć inwestorom portfelowych premii za ryzyko i powstrzymać osłabienie złotego. Dodajmy, że waluty emerging markets (waluty rynków wschodzących) są pod dużą presją deprecjacyjną, a kanał kursowy jest kanałem, którym bardzo szybko działa transmisja monetarna. Jeśli waluta się osłabia, to szybko prowadzi to do dodatkowego wzrostu inflacji.

Mamy oficjalne dane dotyczące poziomu inflacji, jednak konsumenci odczuwają ją znacznie mocniej, niż wynikałoby to ze statystyk. Dlaczego tak się dzieje?

To są subiektywne odczucia. Konsumenci w Polsce, na co wskazują badania, są bardziej wyczuleni na spadek wartości pieniądza, niż w innych krajach europejskich. Pamiętajmy, że w przestrzeni medialnej termin drożyzna funkcjonuje od ponad pięciu lat, a jego pojawienie się przecież nie wiązało się z obiektywnie wysoką inflacją.

Wskaźniki inflacji są obecnie alarmujące, ale jeszcze nie oznaczają kryzysu. Na jakie miary powinni zwracać uwagę przedsiębiorcy, które z wyprzedzeniem informują o zjawiskach zachodzących w skali marko?

Kurs walutowy i jego ewentualne szybkie osłabienie oraz takie dane jak produkcja przemysłowa. Obecnie ważne są również informacje na temat przepływu gazu. Zatrzymanie dopływu gazu do Europy Zachodniej to wprost ryzyko spadku produkcji szeregu gazochłonnych sektorów, co oczywiście będzie wpływać też na koniunkturę w Polsce.

Co radziłby pan zarządom firm w sytuacji niekorzystnych zjawisk wywołanych przez inflację? Czy firmy mogą ograniczyć jej negatywne skutki?

Owszem, stawiając m.in. na niższą energochłonność i monitorując koszty. Niestety w obecnych warunkach (po pierwszej fazie, kiedy konsument zgłaszał wysoki popyt i akceptował wyższe ceny) to na firmy spadnie ciężar wyższych kosztów działalności, których w sytuacji malejącego popytu nie będą mogły przenieść na konsumentów. Po prostu nie będą miały wystarczającej siły przetargowej jako producenci, aby ustalić korzystniejszą niż rynkowa cenę ze względu na uwarunkowania rynkowe.

Jak zarządzać rosnącymi kosztami w warunkach szybko rosnącej inflacji? Czy sytuacja makroekonomiczna może przełożyć się na koszty pracy?

Już widzimy pierwsze problemy na rynku pracy. NBP stawiając na scenariusz dość łagodnego spowolnienia, prognozuje, że stopa bezrobocia wzrośnie o dwa punkty procentowe. Myślimy, że będzie ono dotyczyło przede wszystkim budownictwa, ponieważ w nim już się materializuje ostre hamowanie, ale również przetwórstwa przemysłowego.

Jak zabezpieczać umowy handlowe w środowisku inflacyjnym, w obrocie krajowym oraz transgranicznym?

Można wprowadzać klauzule indeksacyjne. Jest to coraz powszechniejsza praktyka i zdecydowanie wynika z obecnego epizodu inflacyjnego.

Czy w przeciwdziałaniu skutkom inflacji mogą pomóc lekcje z kryzysu finansowego z 2008 roku? Jakie nauki możemy z niego wyciągnąć?

Globalny kryzys finansowy przyniósł nam lata deflacji i wiarę w bezinflacyjną ekspansję monetarną, w tym poluzowanie ilościowe. Prowadziły one nie tyle do wzrostu popytu w gospodarce, co do puchnięcia wzrostu rezerw banków komercyjnych w bankach centralnych. Obecnie dowiedzieliśmy się, że inflację można dość łatwo wywołać, ale potrzebna jest do tego, poza poluzowaniem ilościowym, ekspansywna polityka fiskalna, która bezpośrednio przełoży się na wzrost popytu w gospodarce.

Mówi się, że kryzys jest dla większości zagrożeniem, a dla niektórych szansą. Czy inflacja zawsze ma negatywny wpływ na biznes?

Tak wysoka inflacja, jak obecnie ma mało pozytywów. Może przykładowo spowodować, że biznes przejdzie na rozliczenia walutowe (dolara i euro), zubożenie społeczeństwa i problemy z planowaniem w firmach. Szanse widzimy dla tych podmiotów, które zapanują nad kosztami oraz wprowadzą efektywne energetycznie procesy produkcyjne. Akurat w tym ostatnim polskie podmioty, ze względu na relatywnie nowy park maszynowy, mogą już teraz mieć przewagę nad zagraniczną konkurencją.

Lidia Zakrzewska

Redaktor zarządzająca "ICAN Management Review".

Wybrane dla Ciebie

MyICAN Twoja ścieżka rozwoju
Załaduj więcej wyników

Polecane artykuły


Najpopularniejsze tematy