Wypróbuj subskrypcję ICAN Business Insight za darmo przez 14 dni!
X
Jak zarządzać dobrostanem w organizacji?
kupuję w przedsprzedaży >>

Czego możesz nauczyć się z filmu "Skazani na Shawshank", czyli o drobiazgach, które mają wpływ na ważne decyzje

· · 5 min
Czego możesz nauczyć się z filmu "Skazani na Shawshank", czyli o drobiazgach, które mają wpływ na ważne decyzje

Kultowy film, wspaniałe role głównych aktorów, niesamowity scenariusz pokazujący, jak spryt w połączeniu z ogromną wytrwałością doprowadzają do tego, że dobro ostatecznie zwycięża. Ale jest w nim jeszcze drobny, poboczny wątek, który nabiera wagi w kontekście sztuki podejmowania dobrych decyzji biznesowych.

William H. Hallahan w swojej powieści sensacyjnej „Polowanie na lisa” (na czytanie której nie warto raczej tracić czasu) szkicuje taki obraz amerykańskiego więzienia: Najważniejszą instytucją życia więziennego jest komisja zwolnień warunkowych. Jednym machnięciem pióra trzy osoby stanowiące komisję mogły wypuścić więźnia, położyć kres jego zamknięciu, pozwolić mu wyjść na ulicę całe lata przed upływem wyroku. Ale mogły też przedłużyć jego pobyt (...). Zachęcenie komisji zwolnień do hojności wymagało wielkiej zręczności i wielu przygotowań. Dlatego więźniowie nieustannie odwiedzali bibliotekę prawniczą, nabierali niezwykłej wiedzy o działaniu prawa (...).

Jeśli znasz film „Skazani na Shawshank”, oparty dla odmiany na powieści Stephena Kinga, to być może podczas czytania powyższego opisu stanęła ci przed oczami powtarzana w nim kilkukrotnie scena. Scena, w której bohater grany przez Morgana Freemana staje przed taką dokładnie komisją, i w której jego „być albo nie być” zależy właśnie od decyzji trzech poważnych ludzi siedzących po drugiej stronie stołu. Dysponują oni mocą dalszego przetrzymania go w piekle więzienia lub otwarcia mu drzwi do raju, jakim jest dla wielu więźniów życie na wolności.

Wydawałoby się zatem, że podejmowanie tak kluczowej, fundamentalnej wręcz decyzji powinno być związane z głębokim namysłem. Powinno być bezstronne, obiektywne, nie związane w żadnym stopniu z emocjami czy samopoczuciem członków komisji. Na pewno – tak właśnie powinno się to odbywać. I tak samo powinno to wyglądać w przypadku podejmowanych przez nas ważnych decyzji zarządczych czy finansowych. Ale czy jest to w ogóle możliwe?

Głodny nie jesteś sobą

Statystyka, przytoczona przez Davida Eaglemana w jego książce „Mózg, opowieść o nas” (którą, dla odmiany, warto poznać w całości) pozbawia nas pewnych złudzeń:

W ramach badań przeprowadzonych w 2011 roku poddano analizie tysiące orzeczeń sądu i odkryto, że (...) głównie chodziło o odczucie głodu. Kiedy komisja spotykała się na obrady zaraz po przerwie na posiłek, szanse na uzyskanie przez więźnia zwolnienia warunkowego rosły do najwyższego poziomu 65%. Natomiast więzień przesłuchiwany pod koniec posiedzenia miał szanse najmniejsze, bo tylko 20% prawdopodobieństwa wydania korzystnego orzeczenia.

65% kontra 20%! To prawdziwa przepaść, zwłaszcza w przypadku decyzji tak poważnych, dotyczących czyjejś wolności lub jej braku. I co się okazało? Że nawet w ich przypadku ogromny wpływ miała kwestia absolutnie banalna i przyziemna, taka jak poczucie sytości i świeżości lub też głodu i zmęczenia.

Tak na marginesie: warto zaznaczyć, że przytoczona statystyka nie ocenia, które decyzje były bardziej sprawiedliwe – być może któryś z więźniów, choć wcale na to nie zasługiwał, został zwolniony tylko dzięki temu, że trafił przed szacowną komisję zaraz po smakowitym obiedzie. Ale jedno nie podlega dyskusji – na pewno osoby wypoczęte i najedzone znacznie częściej podejmowały decyzje pozytywne. To zdecydowanie ważna informacja, również w kontekście rozmów i negocjacji biznesowych.

A może kawki, herbatki?

Naukowcy z Uniwersytetu opublikowali już kilkanaście lat temu wyniki badań, które także warto wziąć w tym momencie pod uwagę. Analizowali w nich wpływanie na zachowanie innych osób i ich decyzje poprzez stworzenie sytuacji tzw. ciepłego kontaktu. Odkryli dwie ciekawe zależności.

Po pierwsze, wypicie kawy przez badane osoby wpływało na to, że oceniały one innych ludzi jako bardziej troskliwych, a nawet hojnych. I nie chodzi o to, że ktoś im tę kawę fundował – sama kawa miała taki wpływ. Jeszcze ważniejsze wydają się jednak wyniki drugiego eksperymentu, w którym badano nie wpływ kawy, ale samej czynności polegającej na trzymaniu w dłoni filiżanki z ciepłym bądź zimnym napojem. Co się okazało? Ludzie są bardziej skłonni do dzielenia się i dawania czegoś innym, jeśli właśnie trzymają w dłoniach coś ciepłego. I odwrotnie – wolą brać, a nie dawać, jeśli przedmiot w ich ręku jest zimny.

Jak tłumaczyli naukowcy, tego typu nastawienie emocjonalne wynika z najbardziej podstawowych, pierwotnych wręcz relacji i doświadczeń każdego człowieka, takich jak więź matki z dzieckiem w jego okresie niemowlęcym oraz szerzej – doświadczenia więzi rodzinnych.

Jak możesz wykorzystać tę wiedzę?

Najważniejszy przekaz tego krótkiego materiału jest prosty: powinniśmy bardziej doceniać wpływ „drobiazgów” takich jak głód‑sytość, zmęczenie‑świeżość na nasze działania i decyzje, jakie podejmujemy. Niezależnie od tego, czy myślimy o sobie z pokorą, czy też mamy w głowie obraz supermena, który potrafi pracować „równie skutecznie” bez chwili przerwy po kilkanaście godzin dziennie, brutalne fakty są takie, że nasza fizjologia ma na nas ogromny wpływ. Większy nawet, niż to podejrzewamy. I o tym przede wszystkim warto pamiętać.

A jak tę wiedzę wykorzystać w praktyce? Co najmniej na trzy sposoby:

1. Podejmowanie kluczowych decyzji

Prosta sprawa – jeśli wiesz, że musisz podjąć naprawdę ważną decyzję, to oprócz dokładnej analizy wszystkich za i przeciw, rozmów, porad ze strony innych, tak zorganizuj okoliczności jej podejmowania, by działo się to w czasie, gdy będziesz czuć się najbardziej komfortowo. Dla wielu ludzi jest to na przykład początek dnia, po śniadaniu – są jeszcze wypoczęci i... już najedzeni. Dla innych wręcz przeciwnie – najlepsze godziny funkcjonowania przypadają w nocy. To ty wybierz porę, jaka jest dla ciebie najlepsza.

2. Negocjacje biznesowe

Choć w kontekście aktualnych obostrzeń jest to trudne, pamiętaj, że najlepiej negocjować z potencjalnymi partnerami, którzy są wypoczęci i najedzeni. Tak banalnie i po prostu. W „normalnych” czasach oznaczało to, że dobrym miejscem do spotkań biznesowych są kawiarnie i restauracje – miejmy zatem nadzieję, że wkrótce znów będzie to możliwe.

3. Zebrania w pracy – zarówno w biurze, jak i online

Często mamy w ciągu dnia wiele zebrań, ale niektóre z nich są bez wątpienia ważniejsze od pozostałych – i zależałoby nam na tym, by były szczególnie owocne i udane. Co możesz w tym przypadku zrobić? Po pierwsze, zorganizuj je tuż po rozpoczęciu pracy przez twój zespół – lub też tuż po przerwie obiadowej. Znów, może to brzmi banalnie, ale im więcej wyspanych, najedzonych i wypoczętych osób, tym lepsza atmosfera na zebraniu i większa szansa na konstruktywną współpracę. Po drugie, zwłaszcza w przypadku zebrań online, warto zachęcić uczestników, by na początku przygotowali sobie ciepły napój do popijania w trakcie, ewentualnie nawet drobne przekąski.

Czyli... pamiętaj zawsze o „Skazanych na Shawshank” i o komisji zwolnień. Tak, to są proste, banalne wręcz rozwiązania: wyśpij się, najedz, napij czegoś ciepłego, weź kubek z kawą czy herbatą do ręki – i zachęć też do tego innych. Proste, ale działają!

Indeks górny Źródła: Inspiracją do napisania tego materiału były książki:  Williama H. Hallahana „Polowanie na lisa”, Davida Eaglemana „Mózg, opowieść o nas”, film „Skazani na Shawshank” oraz badania naukowców z Uniwersytetu Yale.  Indeks górny koniec

PRZECZYTAJ TAKŻE (Premium) » » »

Koniec decyzji opartych na intuicji 

Antoni Bielewicz PL

Każdy wybór podejmowany przez menedżera niesie ze sobą długofalowe skutki. Tymczasem wielu zarządzających wciąż decyduje, bazując przede wszystkim na intuicji. Jak to zmienić?

Anna Kruk: ryzykowne decyzje należy podejmować świadomie 

Anna Kruk PL

Przypadek Jemaime pokazuje, jak cenną umiejętnością jest dopasowanie abstrakcyjnych emocji oraz konceptów do konkretnego produktu.

Kiedy przestajemy ufać własnym decyzjom 

Maciej Bachman PL

W firmie VitaliPol, producenta popularnego napoju wspomagającego odchudzanie, panuje demokratyczna i oparta na wzajemnej życzliwości kultura organizacyjna. Jej prezes Andrzej Sowiński, który ze swojej przeszłości wyniósł awersję do autokratycznego stylu zarządzania, głęboko wierzy w skuteczność demokracji uczestniczącej. Z przerażeniem jednak dostrzega trudności, które są efektem kolejnych błędnych decyzji podejmowanych w VitaliPolu. Chodzi m.in. o inwestycję w akcje jednej z giełdowych spółek, której szefowie okazali się ludźmi o wątpliwej reputacji, oraz o konieczność wycofania ze sprzedaży sztandarowego produktu SuperGreenTea, gdy zaistniało podejrzenie, że napój może być szkodliwy dla zdrowia.

Tomasz Kulas

Redaktor prowadzący "ICAN Management Review" oraz redaktor "MIT Sloan Management Review Polska"

Wybrane dla Ciebie

MyICAN Twoja ścieżka rozwoju
Załaduj więcej wyników

Polecane artykuły

Polecane artykuły


Najpopularniejsze tematy