Człowiek, który zburzył własną firmę,
żeby sprzedać ją
za miliard złotych
2001–2002. Pęknięcie bańki na rynku budowlanym. TIM stracił 23 mln zł na niewypłacalnych klientach. Folta musiał zwolnić 28% załogi.
I zrobił coś, czego większość prezesów nigdy by nie zrobiła: restrukturyzację zaczął od siebie – obniżył własne wynagrodzenie. Ten gest zbudował wiarygodność, której nie kupisz za żadne pieniądze.
2013. Ponad 20 hurtowni. Stabilna, rentowna firma. Żadnej zewnętrznej presji.
Mimo to podjął decyzję, którą branża uznała za szaleństwo: zlikwidował WSZYSTKIE hurtownie stacjonarne. W sześć miesięcy zburzył 25 lat dorobku. Postawił wszystko na e-commerce B2B.
Dlaczego? Jak sam mówi: „Jeśli ja tego nie zrobię, zrobi to ktoś inny".
Ruch się opłacił. TIM stał się największym dystrybutorem e-commerce B2B w Polsce. Ponad 70% sprzedaży odbywało się cyfrowo.
W 2024 roku Würth przejął TIM S.A. za ponad 1,08 mld zł – nie dlatego, że Folta miał najlepszą taktykę negocjacyjną, ale dlatego, że zbudował firmę, która działała BEZ niego.
której nie uczą
na MBA