Spytaj o najlepszą dla Ciebie ścieżkę rozwoju kariery: 22 250 11 44 | infolinia@ican.pl

Premium

Materiał dostępny tylko dla Subskrybentów

Nie masz subskrypcji? Dołącz do grona Subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Jesteś Subskrybentem? Zaloguj się

X
Następny artykuł dla ciebie
Wyświetl >>

Pol-Inowex: klienci z Europy i Afryki oczekują tej samej wygody i jakości obsługi

· · 2 min

Często patrzymy na życie przez pryzmat Europy. Tymczasem cały świat się rozwija, co oznacza, że klienci z Afryki oczekują tak samo wygodnych rozwiązań, jak my w Europie, przekonuje wiceprezes firmy przenoszącej fabryki na całym świecie.

Outsourcing działań IT to jeden z pięciu najważniejszych trendów informatyzacji wskazanych przez respondentów badania przeprowadzonego przez ICAN Research & Diagnostics na zlecenie Orange Polska. Dostrzega to m.in. firma Pol‑Inowex, która jest europejskim liderem w branży relokacyjnej. Poniżej przedstawiamy fragment rozmowy badawczej z Bartoszem Świderkiem, wiceprezesem firmy. Więcej informacji o organizacji znaleźć można na stronie polinowex.com.

Czym dla Pana firmy jest informatyzacja?

Koniecznością – jest niezbędna do biznesowego przetrwania w XXI wieku.

Skąd aż tak poważna odpowiedź?

Czasy się zmieniają. Kiedyś mieliśmy telefony, które miały jedną funkcję: dzwonienia. Dziś w kieszeniach nosimy urządzenia wielofunkcyjne, dzięki którym rezerwujemy hotele, nosimy w nich nasze karty pokładowe itd. Życie się mocno zmieniło. Nie inaczej w biznesie, nawet w obszarze B2B. Tam ludzie też chcą mieć proste, działające rozwiązania – takie, jakie znają ze swojego życia prywatnego. Nie chcą być obsługiwani tak, jakby nic w ostatnich latach nie ewoluowało. I my, dostawcy, musimy się do tego dostosować.

W jaki sposób Pana firma się dostosowuje?

Zajmujemy się przenoszeniem fabryk, działamy na całym świecie. Możemy na przykład zdemontować elektrownię we Włoszech, a zmontować ją w Ghanie. Tutaj informatyzacja jest niezbędna – chociażby w ułatwianiu wymiany informacji i przesyłaniu plików między naszymi budowami. Odnosząc się też do tego, co powiedziałem wcześniej: często patrzymy na życie przez pryzmat Europy. Tymczasem cały świat się rozwija i na przykład klienci z Afryki oczekują dokładnie takich samych, tak samo wygodnych rozwiązań jak my, w Europie.

Macie rozbudowany zespół informatyczny?

Do tej pory większość prac zlecaliśmy na zewnątrz. Stosunkowo niedawno pojawiła się potrzeba zbudowania kompetencji wewnątrz organizacji.

Jakie trudności w relacjach z zewnętrznymi dostawcami Pan dostrzega?

Z pewnością jest to zgranie jednego wykonawcy z drugim. Przy negocjacjach zapewniają nas o pełnej integracji i wymianie danych, a później okazuje się, że były to deklaracje na wyrost. My działamy na naprawdę zróżnicowanych rynkach. Podam przykład dotyczący obsługi walut. Dostawcy nie mają problemów z radzeniem sobie z euro czy złotówkami, ale już z bardziej egzotycznymi walutami bywa różnie. Moja ogólniejsza refleksja jest taka: najlepiej współpracuje się z firmami, gdzie są po prostu dobrzy ludzie. Nie zdarza się to jednak tak często.

Na co zwracacie Państwo uwagę przy wyborze dostawcy?

Z pewnością cena jest wciąż bardzo ważnym czynnikiem. Kiedyś chcieliśmy wprowadzić kompleksowe rozwiązanie i rozstrzał oferentów oscylował pomiędzy 300 tys. a 20 mln. Ważne są także referencje. To, że ktoś ma jedno wdrożenie na koncie, to mało. Ponieważ działamy międzynarodowo, musimy mieć rozwiązania akceptowane przez większość naszych klientów – nie wystarczy, że są to rozwiązania dobre, powinny być szerzej znane w branży.